Sztuka pokonywania zakrętów :) również życiowych ;)

Bo ja jestem proszę pana na zakręcie

Pamiętam, że jako młody kierowca, zawsze mocno zwalniałam przed zakrętami, bo niepewność tego, co zastanę za nim, sprawiała, że nie miałam odwagi jechać z sensowną prędkością. Aż któregoś dnia, jeden z przyjaciół powiedział, że za zakrętem może być albo następny zakręt, albo prosta, więc nie ma sensu jakoś szczególnie zwalniać, tylko dostosować prędkość do określonych warunków.
Dodał jeszcze, że przed zakrętem jest zawsze informacja, co po nim następuje.
I w ten oto sposób odkryłam prawdę objawioną, że nie taki diabeł straszny i znaki wyraźne wcześniej.

Dlaczego o tym dzisiaj wspominam?

Bo widzę, jak często ludzie zachowują się dziwacznie w obliczu zakrętu.
Widocznie nie mieli dobrego przyjaciela, który oświeciłby ich tak jak mój mnie 🙂

Podobnie jest z zakrętami życiowymi.

Droga życia rzadko jest prosta, równa i szeroka jak autostrada amerykańska poza godzinami szczytu.

Droga życia zazwyczaj wije się w swojej szerokości i ma różne kąty nachylenia na długości.

To idealna metafora tego, co nas w życiu spotyka – trudne decyzje, zmiany, których nie chcemy, okoliczności, które wymagają wysiłku emocjonalnego i wywołują stres.

Zakręty symbolizują takie zmiany i chwile niepewności, czy podjęta decyzja jest słuszna.

Bo co będzie później – kolejny zakręt, czyli trudność, czy w końcu ulubiona prosta?

Wyobraźcie sobie, że stajemy przed każdym zakrętem i sprawdzamy jego kąt nachylenia i wypatrujemy dalszego odcinka.

😀

prawda, że byłoby to obłędnie wkurzające?

Przypomnijcie sobie zakręty na drogach, które dobrze znacie – jak często redukcja prędkości z prostej jest minimalna i wynika wyłącznie z tego, że no nie da się wziąć go setką, ale kiedyś zwalniałem do 40, a teraz biorę go 80tką 🙂

Bo doświadczenie wynikające z praktyki na tej drodze sprawiło, że wiemy, jakie są ograniczenia drogi i jakie są nasze możliwości.

A co z drogami, których nie znamy? Drogami, które przemierzamy po raz pierwszy i nie było nam dane poznać ich przebiegu i ograniczeń, ale też możliwości.

Tu z pomocą przychodzą nam znaki 🙂

Uważność na znaki jest obowiązkiem kierowcy, jednak wiemy, że często mijamy znak i nie zauważamy go,
bo wydaje się nam nieistotny, albo naszą uwagę przyciągnęło coś zupełnie innego.

Znak na drodze ułatwia nam przejazd, informuje o zagrożeniach, pomaga podjąć decyzję, jak się zachować.

Na drodze życia też mamy znaki różnego rodzaju – zjawiska, ludzie, sytuacje, które – ku naszemu zdziwieniu –  często pojawiają się na naszej ścieżce i pozwalają dostrzec inne aspekty, dają inne spojrzenie, uczą swoim doświadczeniem.

Oczywiście, możemy te znaki zignorować i, stając na zakręcie, panicznie szukać sposobu przebrnięcia przez niego;
możemy nie korzystać ze znaków, zakładając, że nie ma sytuacji, z kórą sobie nie poradzimy, bo czy prosta, czy kolejny zakręt – damy radę.
Możemy się też zatrzymać na poboczu i tracić czas na rozmyślania i analizę sytuacji, która nie wymagałaby tego, gdybyśmy wykorzystali dostępne nam znaki.

Stoimy i czekamy na cud!

Bo ja jestem proszę pana na zakręcie.*

nie wiem, czego chcę i nie wiem, jak się mam zabrać za swoje życie

Choć gdybym chciała – bym się urządziła.*

Ale widocznie nie chcę i chyba dobrze mi z tym.

Bo żadne znaki do mnie nie przemawiają, nawet jeśli je zobaczę.

Jaką mam z tego korzyść?

Mogę sobie ponarzekać, mogę nic nie robić, mogę stać się ofiarą, mogę pozwolić innym, żeby się mną zaopiekowali, mogę nie brać odpowiedzialności za nic i poszukać winnych, że mi źle.

Czy to jest dla mnie dobre?

Jeśli tak – to kiś się w tym swoim sosie.

Jeśli nie – zastanów się, co wiesz o tej konkretnej sytuacji: zbierz dane i szukane, a następnie zastanów się, jak chcesz, żeby było.

Czego oczekujesz, czego pragniesz i co cię uszczęśliwi.

Zaplanuj swój pierwszy krok – zdecyduj od czego zaczniesz, kogo poprosisz o wsparcie, a z kim się definitywnie pożegnasz.

Jaki wybierzesz kierunek i z jakich drogowskazów skorzystasz, żeby nie błądzić i nie marudzić na drodze 🙂

Tak przygotowany/ -a możesz wyruszyć w drogę, jak kierowca w dobrze zaplanowaną trasę.

I pamiętaj – patrz na znaki!! 🙂

*Agnieszka Osiecka, Bo ja jestem proszę pana na zakręcie

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *